Wrzesień w wielu firmach wygląda podobnie. Zespół wraca z urlopów w trzech turach, projekty ruszają z opóźnieniem, a osoby zatrudnione latem wciąż nie poznały połowy współpracowników. Wtedy wraca temat integracji i pytanie, czy musi oznaczać wyjazd na dwa dni.
Dlaczego wyjazd nie zawsze jest odpowiedzią
Wyjazd integracyjny kosztuje czas, budżet i energię organizacyjną. Wymaga noclegów, transportu i zgody na dwa dni poza biurem, a część zespołu i tak odmówi z powodów rodzinnych. Osoby z małymi dziećmi, opiekujące się kimś w domu albo dojeżdżające z innego miasta odpadają na etapie zapowiedzi, a to zwykle ci sami ludzie, którzy najbardziej potrzebują kontaktu z resztą firmy. Krótsze spotkanie w mieście zbiera zwykle więcej osób i nie wymaga planowania z półrocznym wyprzedzeniem. Traci na rozmachu, zyskuje na frekwencji, a to ona decyduje o tym, czy integracja w ogóle spełni swoją rolę.
Co decyduje o powodzeniu krótkiego spotkania
Najważniejszy jest udział osób, które zwykle nie przychodzą. Jeżeli formuła wymaga kondycji, rywalizacji albo publicznego występu, część zespołu odpadnie z góry, a integracja obejmie tych, którzy i tak się znają. Sprawdza się więc aktywność łatwa do podjęcia, z możliwością zrobienia przerwy w dowolnym momencie, i termin ustalony tak, żeby dało się dojechać bez przestawiania całego dnia.
Jak wygląda spotkanie w parku trampolin
Taką formułę oferuje AIRO Centrum Aktywnej Rozrywki przy ulicy Łopuszańskiej 22 w warszawskiej dzielnicy Włochy, gdzie opisano jesienne spotkanie integracyjne dla firmy w Warszawie. Scenariusz ustala się z organizatorem, więc część aktywna może zostać połączona z częścią oficjalną: obiekt dysponuje salami, w których da się przeprowadzić szkolenie, konferencję albo prezentację, a dopiero po nich przejść na trampoliny. Spotkanie może liczyć do dwustu osób. Firmy, które wolą formułę rodzinną, mogą zaprosić także dzieci pracowników, bo w tym samym obiekcie działa kosmiczna sala zabaw Airo Space Kids.
Sama przestrzeń daje kilka rodzajów zabawy naraz: główną strefę trampolin, zbijaka rozgrywanego na matach, ściankę boulderową, poduchę powietrzną i kosze do wsadów. Rywalizacja w zbijaka wyrównuje szanse lepiej niż mecz piłki nożnej, bo wygrywa refleks, a nie staż w klubie. Obiekt jest kryty i czynny codziennie od dziesiątej do dwudziestej pierwszej, więc spotkanie da się zaplanować po godzinach pracy.
Ile czasu zaplanować
Trzy godziny zwykle wystarczają: pierwsza na część aktywną, druga na jedzenie i rozmowy, trzecia na to, co samo się wydarzy. Krótsze spotkanie kończy się, zanim ludzie zdążą się rozluźnić, dłuższe zaczyna przypominać obowiązek. Jeśli w planie jest część oficjalna, lepiej umieścić ją na początku, dopóki wszyscy są skupieni, a nie po wysiłku, gdy zespół myśli już o powrocie do domu.
Po czym poznać, że spotkanie spełniło swoją rolę
Nie po zdjęciach i nie po ankiecie wysłanej nazajutrz. Sygnałem jest to, że w kolejnych tygodniach ludzie z różnych działów piszą do siebie bezpośrednio, zamiast przez przełożonych, i że nowe osoby przestają być przedstawiane po imieniu na każdym spotkaniu. Jeżeli po miesiącu nic się nie zmieniło, problem leży gdzie indziej niż w braku integracji.
Sprawy do ustalenia z wyprzedzeniem
Termin warto zarezerwować z wyprzedzeniem, bo jesienią kalendarz zapełniają wydarzenia firmowe i przyjęcia urodzinowe. Zespół trzeba uprzedzić o stroju sportowym i skarpetkach antypoślizgowych oraz zaznaczyć, że udział w części aktywnej jest dobrowolny. Osoby, które wolą kibicować, powinny mieć gdzie usiąść, i to też ustala się przy rezerwacji.
Dobrze też pamiętać o osobach, które dołączyły do firmy w wakacje. To dla nich takie spotkanie ma największą wartość, bo poznają współpracowników poza kontekstem projektu i przestają być anonimowym nazwiskiem w kalendarzu.
Spotkanie, po którym ludzie rozmawiają ze sobą w poniedziałek, robi dla zespołu więcej niż wyjazd wspominany raz na rok. Ofertę dla firm opisano na stronie AIRO Warszawa.
Artykuł sponsorowany